Pokazywanie postów oznaczonych etykietą związek konkubencki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą związek konkubencki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 stycznia 2016

Rozstanie z konkubentem - jak rozliczyć konkubinat i uregulować sprawę dzieci? – część I.

W przeciwieństwie do rozwiązania małżeństwa za pomocą rozwodu, prawo polskie nie reguluje skutków majątkowych rozstania się z konkubentem. A przecież skoro partnerzy razem żyją, najczęściej też razem prowadzą gospodarstwo domowe, czynią nakłady finansowe, przekazują sobie prezenty, środki finansowe, składniki majątku. Kiedy następuje decyzja o rozstaniu, zaczynają się też z reguły spory, co kto komu powinien zwrócić. Dodatkowe emocje wzbudza sytuacja, gdy w związku były wspólne dzieci – alimenty, władza rodzicielska, bieżąca opieka nad dzieckiem, jeśli nie są uzgodnione ugodowo, często stają się kartą przetargową również w kwestiach związanych z podziałem majątku. Tym postem chciałabym zainaugurować cykl publikacji dotyczących właśnie uregulowania spraw po zakończeniu konkubinatu zwanego też często związkiem partnerskim. 

Przede wszystkim pojawia się pytanie, co w takiej sytuacji zrobić? Wiele na pewno zależy od prawnika, do którego Państwo traficie ze swoim problemem. Ponieważ brak w takiej sytuacji jednoznacznych rozwiązań prawnych, sądy oczekują od adwokatów reprezentujących klienta w sprawie dotyczącej majątku konkubenckiego swoistej kreatywności w przedstawianiu sprawy, sięgania do różnych przepisów, które da się „podciągnąć” pod dany stan faktyczny. Oczywiście, jak w każdej sprawie, aby prawnik mógł wykreować sprawę, która skończy się sukcesem, potrzebne są dowody zebrane przez klienta, a wskazane przez adwokata. 

Generalnie kierować się trzeba już pewną praktyką sądową, gdyż nie my pierwsi trafimy do sądu w kwestii rozliczeń po zakończonym związku tego typu. Niestety nie można mówić, że ta praktyka jest w pełni ustalona. Generalnie oscyluje ona wokół pewnych teorii rozliczeń związków konkubenckich, które można sprowadzić do następujących punktów:

1) Jeśli konkubenci kupowali coś razem, to kupowali na współwłasność, przy czym domniemywa się, że udziały konkubentów we współwłasności są równe (domniemanie to można podważyć w sądzie).

2) Jeżeli konkubenci razem budowali dom na gruncie będącym własnością tylko jednego z nich, to również dom staje się jego własnością, a konkubentowi nie będącemu właścicielem przysługuje tylko prawo do żądania zwrotu nakładów (z pewnymi wyjątkami).

3) Nakłady rozliczne są według przepisów o nakładach na cudzą rzecz lub według przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.

4) Pod pewnymi warunkami istnieje możliwość żądania zwrotu prezentów podarowanych konkubentowi.

5) Niektóre z sądów jako podstawę rozliczeń przyjmują także instytucję spółki cywilnej.

Są to oczywiście tylko główne tezy nasuwające się po lekturze orzeczeń polskich sądów. W kolejnych postach przyjrzymy się, jak stosuje się je w praktyce, a także jak uregulować kwestie osobiste po rozstaniu, dotyczące dzieci.

Aleksandra Dalecka, adwokat
Kontakt: aleksandra.dalecka@gmail.com

piątek, 9 grudnia 2011

Czy można związać się z nowym partnerem przed rozwodem i nie ponosić tego konsekwencji prawnych?


Sytuacja z życia wzięta - małżeństwo faktycznie rozpadło się jakiś czas temu. Mąż zostawił żonę, choć nie ma dowodów na to, że uczynił to dla innej kobiety. Zdarza się. Strony jednak z różnych przyczyn nie wystąpiły formalnie o rozwód. Żyją w zgodzie, ale widoków na przywrócenie pożycia małżeńskiego nie ma. Po jakimś czasie od wyprowadzenia się męża z domu żona poznaje nowego partnera i decyduje się na związek konkubencki. Mąż dowiaduje się o tym fakcie i składa pozew o rozwód. Czy sąd orzeknie, że żona również poniosła winę rozkładu pożycia?

Aby orzec rozwód sąd musi stwierdzić stan zupełnego i trwałego rozkładu pożycia między małżonkami. Zgodnie z art. 57 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego sąd orzekając rozwód orzeka także czy i który z małżonków ponosi tego winę. Sąd orzeka zatem, czyje naganne zachowanie doprowadziło do zerwania wszelkich więzi między małżonkami, tj. więzi duchowej, fizycznej i gospodarczej (Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 28 maja 1955 r., sygn. akt I CO 5/55).

W dotychczasowym orzecznictwie kilkakrotnie wyrażono pogląd, zgodnie z którym zachowanie się małżonków podjęte w sytuacji, gdy trwały i zupełny rozkład pożycia małżeńskiego już nastąpił, nie ma wpływu na orzeczenie, która strona jest temu winna. Już 1952 r. Sąd Najwyższy (20 listopada 1952, sygn. akt C 600/52) orzekł, że „związanie się pozwanej o rozwód z innym mężczyzną w okresie, gdy rozkład pożycia stron był już zupełny i trwały, nie może być współpowodem rozkładu pożycia. Niemniej może być momentem przemawiającym za udzieleniem rozwodu (…)”. Jest to podejście logiczne, bowiem nie można przypisywać winy spowodowania rozkładu pożycia, jeśli już wcześniej nie istniało ono między małżonkami (podobnie Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 26 lutego 1999 r., sygn. akt I CKN 1019/97).

Analogiczną ocenę znajdziemy także w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 28 września 2000 r. (sygn. akt IV CKN 112/00), w którym sąd ten stwierdził, iż: „związek jednego z małżonków z innym partnerem w czasie trwania małżeństwa, lecz po wystąpieniu zupełnego i trwałego rozkładu pożycia między małżonkami, nie daje podstawy do przypisania temu małżonkowi winy za ten rozkład”. Sąd nie podzielił przy tym poglądu sądu niższej instancji, zgodnie z którym obowiązek zachowania wierności trwa przez cały okres trwania małżeństwa i małżonek dopuszczający się zdrady jest współwinny za rozkład nawet wtedy, jeżeli wcześniej rozkład ten nastąpił z przyczyn związanych z zachowaniem drugiego małżonka. Z momentem, gdy małżonek przestał wiązać swoje plany życiowe z żoną, a powrót małżonka do pożycia – w świetle zasad doświadczenia życiowego – stał się niemożliwy, zatem rozkład pożycia nabrał cech trwałości - późniejsze zachowanie żony, tj. związanie się z innym mężczyzną, nie miało już znaczenia dla orzekania o winie w rozkładzie pożycia.

Zatem nawiązanie pożycia z innym partnerem po porzuceniu rodziny przez współmałżonka nie będzie raczej powodem do przypisania takiej osobie winy w rozkładzie pożycia, chyba, że wcześniej miała ona już „coś na sumieniu”. Sąd będzie jednak oceniał samodzielnie fakty na podstawie przedłożonych mu przez strony dowodów. Dlatego ważne jest zawsze wcześniejsze przygotowanie się do rozprawy rozwodowej. Trzeba także liczyć się z ryzykiem, iż co bardziej konserwatywne składy sędziowskie nie akceptują powyższego poglądu, twierdząc, że rozkład może zawsze ulec pogłębieniu i w związku z tym lojalność obowiązuje małżonków przez cały okres, gdy małżeństwo trwa. Wtedy zawsze pozostaje apelacja od wyroku rozwodowego, z powołaniem się na wskazane powyżej orzeczenia Sądu Najwyższego.