Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alimenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alimenty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 września 2017

Pozwany uznaje alimenty w określonej wysokości - jakie dowody składać?

Na pierwszy rzut oka, gdy pozwany zgadza się płacić określonej wysokości alimenty czy to w tzw. planie wychowawczym, czy w innym dokumencie lub poprzez uznanie powództwa na sprawie sądowej, żadne dowody nie są potrzebne. Zgodnie z art. 213 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego sąd jest związany uznaniem powództwa, chyba że uznanie jest sprzeczne z prawem lub zasadami współżycia społecznego albo zmierza do obejścia prawa. Niestety zdarza się praktyka sądów (znana mnie m.in. z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga), iż mimo uznania powództwa prowadzone jest dość szczegółowe postępowanie dowodowe. Rodzi to niemałe problemy, gdy powód/powódka nie są za bardzo przygotowani do wyjaśnienia sądowi dlaczego taka a nie inna kwota powinna być płacona na dziecko.

Od dawna zauważam, że dla sądu z reguły kluczowe pozostają w tym zakresie zeznania stron. Dokumenty, faktury itp. – nie każdy sąd, będąc szczerym, chce się w to zagłębiać. Podpisane zestawienie kosztów utrzymania dziecka oraz zeznania strony dochodzącej roszczeń wydają się mieć kluczowe i rozstrzygające znaczenie w wielu sprawach. 

Jeśli więc zabraknie tych spójnych zeznań po stronie powodowej, rodzi się ryzyko, że sąd nie będzie respektować takiego uznania powództwa i zasądzi mniej niż wynika to z uznania roszczenia. Możemy zatem być niemile zaskoczeni i dostać w wyroku mniej, niż wnosiliśmy, mimo, że druga strona zgadza się płacić więcej.

Czy taka praktyka jest prawidłowa? Czy warto wnosić apelację? Otóż wygrałam w tym roku dla klienta właśnie taką sprawę, w której Sąd Apelacyjny w Warszawie stwierdził, iż „Konsekwencją skutecznego uznania powództwa przez pozwanego jest zaniechanie przez sąd dalszego prowadzenia postępowania dowodowego i wydanie wyroku uwzględniającego powództwo w całości lub w części”. Zatem sąd I instancji nie powinien co do zasady badać, czy alimenty są prawidłowo skalkulowane. Jakie są od tego wyjątki? Sąd na względzie musi mieć dobro dziecka i zbadać czy z jakiś przyczyn alimenty jednak nie są za niskie (gdy z doświadczenia życiowego wiadomo, że takie pieniądze nie mogą wystarczyć na utrzymanie dziecka, zwłaszcza przy wysokich zarobkach rodzica pozwanego). Drugi wyjątek dotyczy zbadania, czy uznanie powództwa nie zmierza do uszczuplenia majątku w celu pokrzywdzenia wierzycieli. Jeśli żadna z tych przesłanek nie zachodzi, nie powinien badać jakie są de facto wydatki na dziecko i w jakiej wysokości.

Aleksandra Dalecka
adwokat

wtorek, 18 listopada 2014

Opieka naprzemienna nad dzieckiem po rozwodzie

Opieka naprzemienna, jako system sprawowania opieki nad małoletnimi dziećmi, jest rozwiązaniem często występującym w bogatszych państwach europejskich (np. w Skandynawii), ale też chociażby w Stanach Zjednoczonych. Najogólniej rzecz biorąc polega ona na tym, że dziecko po rozstaniu rodziców (najczęściej spowodowanym przez rozwód, ale też przez rozpad związków nieformalnych), przebywa pod opieką raz jednego raz drugiego rodzica, przy czym najczęściej przez zbliżony okres (np. 2 tygodnie u mamy i 2 tygodnie u taty). Niekiedy nawet rodzice kupują trzeci dom czy mieszkanie, w którym dziecko przebywa na stałe, a rodzice wprowadzają się na przemian, w okresach realizacji swojej opieki nad dzieckiem. O ile to ostatnie rozwiązanie przy naszym poziomie zamożności społeczeństwa wydaje się mało realne, o tyle system zmiennego przebywania u rodziców zdążył już w pewnym stopniu zakorzenić się w naszym myśleniu i powoli (choć z niemałymi oporami) również zaczyna się przyjmować w polskich sądach rodzinnych. 

Nie chciałabym w tym miejscu opisywać znanych chyba wszystkim ze słyszenia problemów mężczyzn z pozostawieniem im po rozwodzie pełni praw rodzicielskich i nie ograniczaniem ich roli do obowiązku alimentacyjnego i rzadkich, najczęściej weekendowych, spotkań z dzieckiem. Statystyki wskazują, iż w ogromnej części przypadków, władza rodzicielska i jej integralny składnik, opieka nad dzieckiem, powierzana jest matce dziecka. W mojej praktyce jednak zdarzało się, że to ojciec zostawał po rozwodzie z dzieckiem, nie było tu automatyzmu w orzekaniu. Udało się też przeforsować system opieki naprzemiennej. Mam wrażenie, że nowe pokolenie sędziowskie, powoli napływające do wydziałów rodzinnych, zaczyna dostrzegać problem i orzekać bez uprzedzeń. Wbrew obiegowej opinii, że w sądach tych sądzą same kobiety, coraz częściej widuję za ławą sędziowską mężczyzn. Nawet jednak najmniej uprzedzony skład sędziowski może nie być gwarancją większego zaangażowania mężczyzn w opiekę nad dziećmi po rozwodzie, gdy jednoznacznych przepisów w tej materii brak, przy jednoczesnych głosach wypowiadanych przez różne autorytety, że opieka taka jest negatywna dla rozwoju dziecka i ogólnie rzecz biorąc, stoi w sprzeczności z jego dobrem. Nie będę się wypowiadać w tej materii, pozostawiając to psychologom. Jako prawnik mogę tylko wskazać, że częstą praktyką sądów jest przerzucanie tu niejako odpowiedzialności na RODK, które wydając opinię, niejednokrotnie przesądzają de facto, które z rodziców będzie sprawować opiekę. 

Popatrzmy na aktualny stan prawny. Obecnie opieka naprzemienna nie jest w ogóle uregulowana w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Począwszy od 2008 roku obowiązuje przy tym istotny dla naszych rozważań przepis zawarty w art. 58 § 1a Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, który stanowi, iż sąd może powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, ograniczając władzę rodzicielską drugiego do określonych obowiązków i uprawnień w stosunku do osoby dziecka. Sąd może pozostawić władzę rodzicielską obojgu rodzicom na ich zgodny wniosek, jeżeli przedstawili porozumienie, o którym mowa w § 1, i jest zasadne oczekiwanie, że będą współdziałać w sprawach dziecka. Jeśli przyjmiemy, że opieka nad dzieckiem jest elementem władzy rodzicielskiej, to pojawiają się głosy, że można opiekę powierzyć obojgu rodzicom tylko wówczas, gdy posiadają oni pełnię władzy rodzicielskiej. Ze względu na brzmienie ww. przepisu, jeśli rodzice nie porozumieją się co do dziecka i nie podpiszą (na sprawie lub przed sprawą) tzw. planu wychowawczego, sąd zawsze ograniczy władzę rodzicielską jednego z rodziców. Oznaczać to będzie niemożliwość orzekania o opiece naprzemiennej. Tylko zatem w tych przypadkach, gdy jest zgoda obojga rodziców w ogóle możliwe jest rozważanie kwestii opieki naprzemiennej. 

Czy sąd, mimo takiej zgody, może nie orzec o opiece naprzemiennej? Są dwie przesłanki, którymi w tym przypadku kierować się będzie sąd. Po pierwsze, zgodnie z art. 58 § 1 KRO Sąd uwzględnia porozumienie małżonków o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem po rozwodzie, jeżeli jest ono zgodne z dobrem dziecka. Kryterium zatem jest dobro dziecka. Po drugie, zgodnie z art. 58 § 1a KRO musi istnieć zasadne oczekiwanie, że rodzice będą współdziałać w sprawach dziecka. Czy można zatem sobie wyobrazić taką sytuację, że mimo zgodnego wniosku rodziców, podpisanego planu wychowawczego, rozwodu, który rokuje szanse na porozumiewanie się między rodzicami, sąd i tak nie orzeknie o opiece naprzemiennej? Odpowiedź jest pozytywna i, nie włączając w to przypadków negatywnego nastawienia sądu do takiej instytucji a priori, najczęściej taka odmowa dotyczyć będzie sytuacji, gdy rodzice mieszkać będą w różnych miejscowościach, a to przede wszystkim ze względu na obowiązek edukacyjny dziecka, które powinno chodzić do jednej placówki. 

Kontrowersyjne jest, czy w takich sytuacjach konieczne jest wskazywanie miejsca zamieszkania dziecka przy jednym z rodziców, jak to ma miejsce w 'tradycyjnych' orzeczeniach rozwodowych. Pamiętajmy przy tym, że w prawie cywilnym miejscem zamieszkania jest miejscowość, więc w większości przypadków opieki naprzemiennej nie powinno mieć to większego znaczenia, jako, że zamieszkiwanie rodziców w jednej miejscowości w praktyce jest 'technicznie' konieczne dla orzeczenia takiej opieki (pomijam tu kwestię dużych metropolii z miejscowościami satelickimi, z których i tak dojeżdża się do pracy czy do szkoły). 

Ze względu na to, że ten rodzaj opieki jest swoistym novum w praktyce polskiego prawa, nie bardzo też wiadomo, jak ma wyglądać ukształtowanie obowiązku alimentacyjnego w takim przypadku. Czy sąd może go znieść między stronami na zgodny wniosek stron? Alimenty nie należą się przecież rodzicowi, ale dziecku, a prawa do alimentów nie można się zrzec. Ten problem w praktyce ma mniejsze znaczenie, gdyż rzadko się zdarza by oboje rodzice mieli identyczne możliwości majątkowe i zarobkowe, a dziecko, przeprowadzając się do drugiego rodzica na dany okres, powinno mieć mniej więcej zapewnione te same środki utrzymania. 

Wreszcie, dziecko też ma prawo, do pewnego stopnia, zadecydować o swoim losie. Pamiętajmy, że zgodnie z art. 576 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego § 2 sąd w sprawach dotyczących osoby lub majątku dziecka wysłucha je, jeżeli jego rozwój umysłowy, stan zdrowia i stopień dojrzałości na to pozwala, uwzględniając w miarę możliwości jego rozsądne życzenia.

Z całością mojej publikacji możecie się Państwo zapoznać na portalu Infor tutaj.

piątek, 26 października 2012

Alimenty dochodzone przez dorosłe dziecko


O tym, do kiedy dziecko może dochodzić takich alimentów pisałam wcześniej (kliknij tutaj). 

W praktyce adwokackiej jest to bardzo częsty rodzaj spraw i nie zawsze łatwy temat. 

Przede wszystkim często o alimenty chce wnosić w imieniu dorosłego dziecka drugi rodzic. Muszę jednak wyjaśnić, iż taka sytuacja nie jest możliwa, gdyż z chwilą pełnoletniości dziecko decyduje samo o sobie, a więc też, czy chce pozwać drugiego rodzica o alimenty. Jako adwokat muszę zatem otrzymać pełnomocnictwo od dziecka, które jest moim mocodawcą sprawie. To dorosłe dziecko będzie też zatem decydować, w jakim kierunku ma zmierzać proces o alimenty np. jaka ma być ich wysokość dochodzona w sądzie, czy zawrzeć ugodę itd. Nie wyklucza to oczywiście współpracy drugiego rodzica w zakresie uzgodnionym z moim klientem. 

Po drugie do sprawy należy się dobrze przygotować. Alimenty nie będą zasadzone tylko dlatego, że dziecko kontynuuje formalnie naukę. Potrzebne są dowody na okoliczność, że dorosłe dziecko faktycznie się uczy i że nie może podjąć pracy zarobkowej w pełnym lub niepełnym wymiarze. Dowody wymagają indywidualizacji w poszczególnych sprawach, dlatego zawsze podpowiadam, co w danym przypadku miałoby istotne znaczenie. 

Po trzecie dorosłe dziecko będzie przesłuchane w sądzie jako strona. Osoba pozywająca rodzica powinna zatem się przygotować do wystąpienia w sądzie. Często niezbędne będzie opanowanie niepotrzebnych emocji, które mogą nam popsuć wydźwięk zeznań składanych w sądzie. 

Po czwarte osoba pozywająca rodzica powinna być przygotowana dowodowo na okoliczność wysokości swoich zasadnych potrzeb (tu także wymagana jest rozsądna selekcja i przygotowanie), a także najlepiej by było, gdyby zawczasu znała możliwości majątkowe i zarobkowe swojego rodzica. 

Aleksandra Dalecka 
adwokat 

czwartek, 15 marca 2012

Alimenty na dorosłe dziecko


Prawo dziecka do alimentów nie wygasa z chwilą osiągnięcia pełnoletniości. To wiemy w zasadzie wszyscy. Do kiedy jednak należą się alimenty pełnoletniemu dziecku? Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie ustala sztywnej granicy wiekowej, do której każdemu dziecku należą się alimenty.

Zgodnie z art. 133 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania. Obecnie przyzwolenie i sama praktyka społeczna powoduje, że dzieci po maturze najczęściej jednak zdają na studia, często na więcej niż jeden kierunek. W tym okresie, jeśli dziecko faktycznie się uczy, rodzic nadal zobowiązany jest do alimentowania. Zgodnie bowiem z art.133 § 3 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego rodzice mogą uchylić się od świadczeń alimentacyjnych względem dziecka pełnoletniego jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania możności samodzielnego utrzymania się. Kiedyś przyjmowano, że prawo do zdobywania wykształcenia kosztem obowiązku alimentacyjnego rodzica trwa do +/- 26 roku życia. Na pewno, gdy dziecko zaczyna studia podyplomowe, czy kolejny kierunek, pojawia się pytanie, czy nie może swojej edukacji połączyć ze zdobywaniem środków utrzymania. Zależy to od indywidualnych przesłanek, np. grafiku zajęć na uczelni, predyspozycji indywidualnych itd. Ważne jest to, że Kodeks daje możliwość uchylenia się od świadczeń dla dorosłego dziecka, gdy dla rodziców połączone byłoby to z nadmiernym uszczerbkiem.

Oczywiście w przypadku dzieci niepełnosprawnych obowiązek alimentacyjny może trwać całe życie.


Aleksandra Dalecka

adwokat



Kontakt: Aleksandra.Dalecka@gmail.com

poniedziałek, 27 lutego 2012

Jakie alimenty się należą?


Często w praktyce pojawia się pytanie jak wysokie alimenty należą się dziecku i czy można to z góry obliczyć.

Należy podkreślić, że alimenty nie zależą tylko od wysokości zarobków faktycznie uzyskiwanych przez rodzica.

Zgodnie z art. 135 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego. Nie sposób więc jednoznacznie i uczciwe odpowiedzieć, że np. dla zarobków rzędu 5 tys. złotych netto alimenty na dziecko będą wynosić X złotych. Można podać tylko pewne wartości przybliżone, które ewentualnie będą weryfikowane w drodze postępowania sądowego.

Od dawna w sądach nie ma już praktyki zasądzania alimentów procentowo w odniesieniu do uzyskiwanych dochodów.

Określając alimenty, w pierwszej kolejności sąd będzie ustalał, jakie są potrzeby dziecka. Potrzeby te są określane przede wszystkim poprzez pryzmat wieku dziecka, jego rozwój, stan zdrowia. Potrzeby te muszą być usprawiedliwione.

W drugiej kolejności sąd badać będzie zarobkowe i majątkowe możliwości zobowiązanego. Jak widać, sąd bada możliwości, a więc pewien potencjał w zarabianiu, oparty na wykształceniu i faktycznym rynku pracy, ale też np. biorąc pod uwagę stan zdrowia zobowiązanego do płacenia alimentów.

Należy też pamiętać, iż wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się może polegać w całości lub w części na osobistych staraniach o utrzymanie lub o wychowanie uprawnionego; w takim wypadku świadczenie alimentacyjne pozostałych zobowiązanych polega na pokrywaniu w całości lub w części kosztów utrzymania lub wychowania uprawnionego. To też wpływa na wysokość zasądzanych alimentów.

piątek, 10 lutego 2012

Czy trzeba płacić alimenty, które ciążyły na zmarłym?


Alimenty nie podlegają dziedziczeniu, gdyż są ściśle związane zarówno z osobą uprawnioną jak i z osobą zobowiązaną.  

Artykuł 139 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego stanowi wprost, iż obowiązek alimentacyjny nie przechodzi na spadkobierców zobowiązanego.

Nie dotyczy to jedynie tych zaległych rat, które powstały jeszcze za życia spadkodawcy. Te raty spadkobierca będzie zobowiązany spłacić, chyba, że uległy one przedawnieniu.

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Czy sprawa o alimenty jest jawna?

Postępowanie w sprawie o alimenty odbywa się na posiedzeniach jawnych, co znaczy tyle, że poza osobami bezpośrednio zainteresowanymi, na salę rozpraw może wejść każda osoba pełnoletnia. Czasem może być to krępujące, gdyż przed sądem mogą być roztrząsane bardzo osobiste sprawy.

Sąd może z urzędu wyłączyć jawność posiedzenia, jeśli publiczne rozpoznanie sprawy zagraża np. moralności.

Jeśli sąd sam tego nie uczynił, mamy prawo na podstawie art. 153 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego zażądać odbycia posiedzenia przy drzwiach zamkniętych, jeśli roztrząsane być mają szczegóły życia rodzinnego. W sprawie alimenty ta okoliczność wystąpi praktycznie zawsze.